Hosting wybiera się pod ruch, nie pod cenę w pierwszym roku
Oferty hostingowe porównuje się zwykle po dwóch parametrach: cenie promocyjnej i deklarowanej ilości miejsca na dysku. Oba są najmniej istotne dla typowej strony firmowej. Serwis z kilkunastoma podstronami i galerią zdjęć rzadko zbliża się do limitu przestrzeni, natomiast łatwo trafia na ograniczenia, o których w tabeli porównawczej nie ma ani słowa.
Realne wąskie gardła to zwykle moc obliczeniowa przypisana do konta, limity jednoczesnych procesów oraz to, ilu innych klientów dzieli ten sam serwer fizyczny. Na hostingu współdzielonym sąsiedztwo ma znaczenie: intensywny ruch na cudzej stronie potrafi spowolnić naszą, mimo że po naszej stronie nic się nie zmieniło.
Parametry, które warto sprawdzić przed zakupem
Zamiast porównywać gigabajty, warto zadać dostawcy kilka konkretnych pytań. Odpowiedzi na nie mówią o jakości usługi znacznie więcej niż materiały reklamowe.
- Jakie wersje PHP są dostępne i jak szybko pojawiają się nowe wydania.
- Czy kopie zapasowe wykonywane są automatycznie i jak długo są przechowywane.
- Czy przywrócenie kopii jest samodzielne, czy wymaga kontaktu z obsługą.
- Gdzie fizycznie znajduje się serwer, jeśli odbiorcy są głównie z jednego kraju.
- Czy certyfikat szyfrujący jest odnawiany automatycznie.
- W jakich godzinach działa wsparcie techniczne i w jakim języku.
Kwestia kopii zapasowych zasługuje na osobną uwagę. Wiele osób dowiaduje się o zasadach ich działania dopiero w dniu awarii, gdy okazuje się, że najstarsza dostępna kopia jest z wczoraj, a problem powstał tydzień wcześniej i przez ten czas zdążył się skopiować do wszystkich archiwów.
Kiedy hosting współdzielony przestaje wystarczać
Dla większości serwisów firmowych konto współdzielone jest rozwiązaniem właściwym i przez lata w zupełności wystarczającym. Przejście na serwer wirtualny warto rozważyć w kilku konkretnych sytuacjach, a nie profilaktycznie.
Pierwsza to sklep internetowy z rosnącą liczbą zamówień, gdzie każde spowolnienie przekłada się bezpośrednio na porzucone koszyki. Druga to serwis wymagający nietypowej konfiguracji serwera, której hosting współdzielony nie udostępnia. Trzecia to wyraźnie odczuwalne spadki wydajności w godzinach szczytu, potwierdzone pomiarami, a nie wrażeniem.
Warto pamiętać, że własny serwer wirtualny przenosi na właściciela odpowiedzialność za aktualizacje systemu i bezpieczeństwo. Bez kogoś, kto się tym zajmie, mocniejsza maszyna bywa mniej bezpieczna niż dobrze utrzymywane konto współdzielone.
Szybkość serwera to tylko część równania
Czas odpowiedzi serwera jest jednym z elementów wpływających na to, jak szybko strona się wyświetla, ale rzadko jest elementem decydującym. W praktyce na odczucie użytkownika mocniej wpływa to, co strona wysyła do przeglądarki: waga zdjęć, liczba niezależnych skryptów, sposób ładowania czcionek i to, czy treść nie przesuwa się w trakcie ładowania.
Dlatego przed zmianą dostawcy warto najpierw sprawdzić, ile da się uzyskać po stronie samego serwisu. Kompresja zdjęć, usunięcie nieużywanych wtyczek i ograniczenie liczby narzędzi analitycznych zwykle dają większą poprawę niż przeprowadzka. Jeśli po tych krokach czas odpowiedzi serwera nadal odstaje, wtedy zmiana hostingu ma solidne uzasadnienie.
Ten sam porządek myślenia warto zachować przy nowym projekcie. Decyzje o infrastrukturze łatwiej podejmuje się wtedy, gdy znany jest już zakres serwisu, przewidywany ruch i to, jak wygląda całe wdrożenie strony firmowej od strony technicznej.
Przeprowadzka bez przerwy w działaniu
Zmiana hostingu nie musi oznaczać przestoju, o ile zachowana zostanie kolejność działań. Najpierw przenosi się pliki i bazę danych na nowy serwer, następnie testuje działanie serwisu jeszcze przed przełączeniem adresu, dopiero na końcu zmienia się ustawienia domeny.
Trzy rzeczy warto sprawdzić po przeprowadzce, zanim uzna się ją za zakończoną: czy formularze kontaktowe faktycznie wysyłają wiadomości, czy poczta firmowa działa poprawnie, jeśli była powiązana ze starym dostawcą, oraz czy certyfikat szyfrujący został poprawnie wystawiony dla nowej lokalizacji. Stare konto warto utrzymać jeszcze przez pewien czas, bo powrót do niego jest wtedy kwestią minut, a nie odtwarzania serwisu z kopii.
